Archiwum

Archiwum dla Maj, 2006

Jak usunąć coś ze zdjęcia ?

Maj 16th, 2006 michal.dulemba 2 comments


przed.jpg
po2.jpg
„Znajdź 10 różnic” …
Większość jest całkiem oczywista (crop z lekkim obrotem, podbicie kontrastu „levelsami” i delikatne zmniejszenie nasycenia barw).Jak pozbyłem się śmietnika ?

1) Zaznaczyłem magnetycznym lassem wzdłuż krawędzi ubrania, aby uniknąć „malowania” po nim, zaznaczając odpowiednio duży obszar w lewo. Kombinacje z shiftem (dodawanie do selekcji) i z altem (odejmowanie z selekcji) były pomocne.

2) Stemplem skopiowałem odpowiednie elementy – na dole próbki „trawy”, na srodku krzaki i na końcu był to kawałek płotu.

3) Delikatnie wyostrzylem fragmenty stemplowane, żeby nie odrożniały się zbytnio od reszty tła. Można tez było pójść w druga stronę i bardziej rozmyć całe tło.

Niektóre zdjęcia warte są takich przeróbek. To dla mnie akurat było.

Kategorie:Zdjęcia Tagi:

Strony z fotografią „stock”

Maj 13th, 2006 michal.dulemba 1 komentarz


Poniższe listy adresów przydadzą się i grafikom www i fotografom, którzy chcą udostępniać / sprzedawać swoje zdjęcia:
http://www.smileycat.com/miaow/archives/000102.html
http://www.graphicsngraphicdesign.com/freestockphotos-graphicdesigners/

Kategorie:Inne / Linki Tagi:

Dystans po sesji



Przeczytałem kiedyś we wywiadzie z jakąś znaną i często fotografowaną kobietą stwierdzenie, iż na zdjęciach i w trakcie ich tworzenia „widać” czasem fotografa nawet bardziej niż osobę fotografowaną.
Coś w tym jest – żeby powstały dobre zdjęcia, obie strony muszą sobie zaufać. Zwykle „otworzyć się” też w jakimś stopniu. Pozwolić się poznać. Emocje bywają silne.

Być może właśnie to „otwarcie” powodowało, że po niektórych sesjach wyczuwałem u fotografowanej osoby potężny dystans wobec mnie. I nie zależało to od tego jakie powstały zdjęcia. Co ciekawe – nie zdarzało się, to jeśli robiłem zdjęcia komuś, kogo dopiero poznałem.

Czy warto zatem fotografować dobrze znane nam osoby, ryzykując taki efekt? W moim przypadku zwykle, nawet jeśli dochodziło do takiej sytuacji, po pewnym czasie wszystko wracało do normy, dlatego nie boję się tego zbytnio. Do odważnych świat należy, ale trzeba się liczyć z ewentualnością właśnie takiej reakcji naszego znajomego modela / modelki.

Kategorie:"Filozofowanie" Tagi:

Aleksandra

Maj 12th, 2006 michal.dulemba 1 komentarz


Ola_the_best_foto_ever_coolversion_small3.jpg

Kategorie:Zdjęcia Tagi:

Modele biznesowe w fotografii

Maj 12th, 2006 michal.dulemba 1 komentarz


Ludzie zajmujący się fotografią często docierają do punktu, w którym zaczynają myśleć o tym, aby zacząć żyć z robienia zdjęć. Biorąc pod uwagę fakt, iż tylko w USA sprzedało się 26 mln sztuk aparatów fotograficznych, konkurencja w tej dziedzinie jest poważna. Poniższe zestawienie na pewno nie jest kompletne ani szczegółowe i zawiera tylko zestawienie opcji z jakimi się do tej pory spotkałem. Dodaję też parę myśli na temat ich dochodowości czy trudności rozpoczęcia. Pomijam tutaj opcje pośrednie jak np. usługi minilabowe, wynajem studia czy nauczanie fotografii. Oczywiście w rzeczywistości bardzo częste jest mieszanie tych sposobów zarobkowania.

Fotograf ślubny / komunijny – w Polsce często bardzo niesłusznie uważany za niższą kastę fotograficzną. Jeśli usługa typu „wesele” może kosztować od 300 nawet do kilku tysięcy złotych (lub 2-3 tysięcy funtów w UK) można zgadywać, iż jest przynajmniej kilka specjalizacji w tej dziedzinie np. sesje na czasem kiczowatych tłach w studio, sesje „nietypowe” typu zdjęcia w starej fabryce, czy tradycyjny reportaż od błogosławieństwa rodziców do krokieta o 4 nad ranem. Rynek w bardzo dużym stopniu oparty o referencje. Bardzo konkurencyjny z jednej strony, pełen koszmarów fotograficznych i rozżalonych lub wściekłych panien młodych z drugiej.

Fotoreporter (etat / kontrakt) – Z jednej strony tacy mistrzowie jak Miller i Atys. Z drugiej nagminna praktyka zatrudniania „współpracowników” czyli ludzi bez etatu i jakichkolwiek praw, którzy otrzymują przez długi czas grosze za publikowane zdjęcia. Bez wygranych na konkursach fotografii prasowej się nie obejdzie, jeśli ma to być biznes. Chyba bardziej chodzi tu o pasję i prestiż niż o pieniądze.

Fotograf specjalista - zajmujący się bardzo wąską dziedziną, na którą jest popyt fotograf „kryminalny”, fotosista, fotograf przyrodniczy itp. Jak we większości branży – nisze są bardzo porządanym miejscem do robienia biznesu. Chyba jedno z lepszych podejść jakie można wybrać. O tym niedawno Hugh rysował.

Freelancer – wolny strzelec przyjmujący zlecenia bezpośrednio od klientów lub agencji fotograficznych bez wiązania się z nimi. Oparty w bardzo dużej mierze o markę danego fotografa. Dochód zależny jest od typu i zasobności klientów oraz tego, kto zarządza prawami do powstałych zdjęć (mogą się stać również fotografią typu stock). Do tej kategorii trafiają zwykle ludzie zajmujący się modą czy fotografią katalogową.

Fotograf „agencyjny” – zwykle zarabiający kontraktowo od zleceń przekazywanych mu przez agencję.

Fotograf z zakładem w małym mieście – często biznes rodzinny i wielopokoleniowy. Bywa że jakość usług i obsługa klienta są pod psem, ale lata posiadania dobrej lokalizacji i przekazywania informacji „z ust to ust” powodują, iż są niezatapialne. Z przykładu, który miałem okazję obserwować, wynika, iż potrzebne jest kilka lat zanim ludzie się przyzwyczają do nowego zakładu. Innym kłopotem jest też koszt wejścia. Dla mnie osobiście byłaby to najlepsza droga do popełnienia sepuku (albo harakiri ?) z nudów i rutyny.

Sprzedaż odbitek – w Polsce totalnie niszowe. Wygląda iż ciągle zbyt mało osób, które mają wystarczające pieniądze, uważa fotografię za sztukę. Rynek amerykański czy nawet niemiecki oferuje zupełnie inne możliwości chociaż niewątpliwie dużo większą konkurencję. Dzięki rozwojowi Internetu nie jest już konieczne wystawianie się w prestiżowych, elitarnych galeriach, które wcale nie działają tak jak powinny. Pisał o tym całkiem niedawno Hugh Macleod.

Sponsoring - częsty w przypadku podróżników. Tylko nieliczni są w stanie sami wydać swoje prace w postaci albumu więc zwykle muszą wypracować sobie nazwisko, aby zrobił to ktoś dla nich. Znów internet zmienia reguły gry – fotografowie tworząc takie blogi jak np. ten prowadzony przez Barta Pogodę, mogą sami dotrzeć do swojej publiczności / klienteli.

Zdjęcia „stock” – czyli w dużym uproszeniu fotografia zrobiona po to, aby później można było z niej skorzystać przy produkcji stron www, folderów czy ilustracji artykułow itp. Zwykle prowizje pośredników (agencji) pożerają ogromną część dochodu. Innym kłopotem jest wyłączność, której niektóre z agencji żądają przy rozpoczęciu współpracy. Do tej pory opcją była albo Zefa / Corbis / Getty albo EastNews czy agencje prasowe. Teraz serwisy takie jak np. istockphoto.com znacznie ułatwiają sprzedaż tego typu fotografii. Część fotografów tworzy również własne tematyczne płyty CD/DVD i oferuje je na własnej stronie.

Pocztówki / plakaty / kalendarze – tutaj nie czuje się kompetentny cokolwiek pisać. Poniżej linkuję do człowieka, który bardzo szczegółowo omawia to źródło dochodu.

Ero / porno biznes – dialery i inne takie. Tutaj też musiałbym zgadywać. Jedno jest pewne – ta branża opanowała dystrybucję przez Internet do absolutnej perfekcji.

Chyba dość ważnym spostrzeżeniem jest, iż w każdym z wybranych modeli potrzebne jest parę lat, aby dojść do sensownego etapu oraz fakt, iż internet jest w biznesie fotograficznym potężną dźwignią.
Widać też, iż „automatyczny” dochód (np. powtarzająca się sprzedaż tych samych zdjęć / produktów) jest możliwy dopiero po dłuższym czasie.
Dogłębnie na temat biznesu fotograficznego w realiach amerykańskich pisze na swojej stronie Dan Heller – polecam przeczytanie jego artykułów każdemu kto myśli o zarabianiu na fotografii.

Kategorie:"Filozofowanie" Tagi: