W piątek wieczorem zaproponowałem Karolinie wcześniej luźno obgadywaną sesje – miała się odbyć o 6 rano w sobotę.
Nieskromnie przyznam, że efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania.
Moje komentarze:
- to nie prawda, że nie powinno się fotografować ludzi szerokim kątem (80% zdjęć na tej sesji była zrobiona obiektywem 17-35mm),
- światło, temperatura i prawie całkowity brak gapiów o 6 rano pozwalają o takiej porze wygodnie pracować,
- odrobina “prewizualizacji” (czytaj wyobrażenia sobie końcowego efektu na zdjęciu po wszystkich obróbkach) bardzo mi tu pomogła
- wielki ukłon w stronę Karoliny, która jednocześnie mnie zainspirowała do tego pomysłu i właściwie całkowicie zadecydowała o jego sukcesie (w moim skromnym mniemaniu oczywiście)
- czasem warto samemu się położyć na ziemi / powyginać i sprawdzić swój kolejny pomysł 
- Telimena z tymi mrówkami to nie miała lekkiego życia
Więcej zdjęć w galerii

http://zawsze-kwadrat.blogspot.com/ – pisany przez Marcina Szymczaka.
Może przeszkadzają mi trochę wstawki nie na temat ale zapowiada się nieźle
Właśnie na tych klatkach trzeba było mocno korygować wskazania pomiaru matrycowego.
Zrobione podczas szybkiej sesji portretowej z Jolą na wielopoziomowym parkingu we Wrocławiu.



To, że światłomierz stara się i z białego i z czarnego zrobić 18% szare wiedzą wszyscy. Ale nie przestaje mnie dziwić fakt, że tak zaawansowane pomiary jak matrycowy w Eos20D nie radzą sobie z nocnymi scenami, gdzie część kadru jest poprawnie naświetlona, a tło jest “czarną nocą”. Prawie zawsze warto wrzucić przy takich zdjęciach korekcję -2/3 do -1 EV albo przejść na pomiar światła tylko z tej oświetlonej części (idealnie z szarej karty).
Przykłady z ostatniej sesji w następnym poście.
Niektórym zaczepienie nieznajomej, która zwróciła naszą uwagę wydaje się być tanim chwytem, który jest poniżej pewnego poziomu. Taki rodzaj kiepskiego podrywu, tyle że zamiast ospoilerowanego samochodu z ogłuszającą muzą, są teksty o zdjęciach.
Ja to widzę trochę inaczej.
Filmowcy często używają ujęć w których wszystko wokół głównego bohatera spowalnia. Jak można “wrzucić” na luz, jeśli ktoś wywołał na Tobie takie wrażenie, że reszta rzeczywistości na chwilę przestała się liczyć? Prosta sytuacja – widzisz kogoś kto wiesz, że będzie wyglądać genialnie na zdjęciach, nawet jeśli zrobisz je z zamkniętymi oczami albo nawet Nikonem. Albo się ośmielisz i zagadniesz, albo znajdziesz sobie jakąś wymówkę, żeby tego nie zrobić.
Co możesz stracić? Jeśli zrobisz to taktownie, to conajwyżej ktoś urazi Twoją dumę odrzucając propozycję. A co jeśli się uda ? Zdjęcia, fajna znajomość z barwnym początkiem i kopniak endorfinowy który napędzi Cię (Was) do działania i tworzenia nowych świetnych rzeczy. Nie zdarza mi się to często, ale czasem próbuję wykorzystać daną mi szansę.
Warto – lepiej żałować, że się nie udało niż tego, że się nie podjęło “ryzyka”…