Chciałbym móc napisać tylko o dobrych stronach całych warsztatów, ale wtedy wyglądałoby to jak artykuł sponsorowany – mimo ogólnie pozytywnego wrażenia, warsztaty miały też parę mankamentów. Pozytywne bo przecież ciągle mało jest takich inicjatyw, pojawiło się też trochę sympatycznych ludzi, można było zobaczyć jak pracują i przekonać się o jakości obiektywów Sigmy. Ołena – modelka świetnie pozująca w trakcie warsztatów też bardzo przyczyniła się do tego pozytywnego wrażenia.
Na co ponarzekam ?
K-Consult (dystrybutor Sigmy) dostarczyło trochę za mało obiektywów (przynajmniej tych z mocowaniem Canona) jak na taką grupę osób – tym bardziej, że obiektywem typu Fisheye wystarczy zrobić kilkanaście zdjęć i szuka się czegoś dłuższego – szczególnie przy takiej „scenografii”.
Szkoda też, że nie było też dwóch modelek i ustawień świateł – dla 30 osób jedna scena to trochę mało i ścisk był momentami ekstremalny. No i dla mnie osobiście mini-wykład prowadzącego był raczej skąpy w ciekawe czy użyteczne informacje, ale może w tych warsztatach bardziej chodziło o robienie zdjęć niż słuchanie teorii.
Udało mi się przez chwilę poużywać następujących obiektywów:
10-20mm f/4-5.6 – naprawdę szeroki, trochę ciemnawy, szybki autofocus (HSM).
70-200mm f/2.8 – wolny AF (w porównaniu z 50-150 2.8 Sigmy czy moim 70-200F4L Canona), minimalny dystans ostrzenia aż 1.8m. Ostry, super zbudowany, choć trochę za ciężki i za wielki do moich zastosowań.
50-150mm f/2.8 – przeznaczony tylko do lustrzanek z cropem. Lekki, kompaktowy rozmiar, bardzo szybki AF, przy średnich przysłonach rewelacyjna ostrość. Nie wiem jak na 2.8, bo błyskało za mocno żeby to sprawdzić.
8mm f/4 – bajecznie efekciarski, bardzo mi się podobał.
105mm f/2.8 macro – zrobiłem kilka zdjęć na przysłonie 8 – ostrość rzuca na kolana. Świetny do detali portretowo-modowych.
Oczywiście to są kompletnie subiektywne odczucia oparte o 2h fotografowania – do większości tych obiektywów można znaleźć szczegółowe testy w sieci. Jedyne co mam do zarzucenia takim „naukowym” testom to fakt, że bywają trochę oderwane od rzeczywistego wykorzystania danych obiektywów.
Kompletnie niestety poległo Elfo, które dostarczyło lampy, z których jedna po godzinie się przegrzała i zaczęła piszczeć (prawdopodobnie był to starszy typ używający tradycyjnych żarówek, nowocześniejszy oparty o energooszczędne działał poprawnie do końca warsztatów).
W następnym poście opublikuję więcej zdjęć Ołeny.



