Ostatnio znajomy zapytał mnie w jaki sposób korzystam z dwóch aparatów jednocześnie i właściwie to po co mi ten drugi. Zebrałem to w formie listy poniżej. Oczywiście część ma znacznie tylko z punktu widzenia fotografa ślubnego (lub innego, który nie może sobie pozwolić na “wpadkę”).
1) Wszystko z czasem szlag trafi. Nawet fajnego nowego Canona (o Nikonie nie wspomnę (tak, tak to jest podpuszczanie)
). Warto mieć drugi “na wszelki wypadek”.
2) W sytuacjach, kiedy nie ma czasu na zmianę obiektywu, przygotowany drugi aparat z innym obiektywem, może zwiększyć szansę na zmieszczenie się w czasie.
3) Człowiek, który ma przy sobie 2 aparaty, na pewno zajmuje się tym na poważnie – z taką reakcją klientów spotkałem się kilka razy.
4) Jeśli możliwa jest nagła zmiana warunków w jakich trzeba pracować, dwa aparaty mogą być przygotowane do innego podejścia. Np. jeden na wysokim ISO, z jasnym obiektywem do pracy przy świetle zastanym (nastrojowe portrety), a drugi z lampą błyskową i zoomem, do szybkiej akcji z flashem (taniec).
5) Jeśli aparaty są różne – można lepiej wykorzystać ich specyficzne cechy, czyli np. ilość klatek na sek, jakość obrazu na wysokim ISO na aparatach z pełną klatką, “wydłużenie” ogniskowej na cropie czy szybkość AF.
W czasach analogowych, kiedy korzystałem z Canona A1 i AE1, był jeszcze jeden powód – do jednego można było włożyć kolorowy, a do drugiego czarnobiały film
Większość sesji, które robie, trwa często parę godzin, ale wcześniej organizacja trwa czasem kilka dni – trzeba zgrać terminy, dobrać “scenografię”, trafić z pogodą/dostępnością miejsca itd. Często po sesji, dochodzę (czasem dzięki uwagom innych ludzi) do wniosku co można byłoby zrobić lepiej. Zwykle pierwsza myśl jest – gdybym zrobił, krótką próbną serię zdjęć przed właściwą sesją, wiele rzeczy wyszłoby natychmiast.
Tak właśnie postanowiłem zrobić tym razem. Mimo, że byłem przekonany co do spontaniczności Diany, chciałem, żeby ona sprawdziła jak sie czuje przed obiektywem, zanim zrobimy “sesję na serio”.
Całość trwała może 10 minut, kompletnie bez przygotowań, bezpośrednio przed jej domem. Pomysł okazał się jak najbardziej trafiony. Diana po pół minuty była w już w żywiole i emanowała niesamowitą energią. Przy okazji utwierdziliśmy się w tym, że tak dobrane kolory ubrań będą wyglądać nieźle na zdjęciach.
Galeria poniżej (lub tradycyjna w html).
Trafiłem wczoraj na bardzo ciekawy tekst na temat jednego z nowych modeli biznesowych dla artystów (muzyków / fotografów / pisarzy etc).
Kevin Kelly pisze w swoim tekście “1000 prawdziwych fanów” o tym, że większości twórców wystarczy plus/minus tysiąc prawdziwych fanów, którzy kupią ich książkę / album / płytę lub przyjadą na koncert, aby żyć w miarę wygodnie. 1000 osób wydających raz w roku 100 dolarów to w USA bardzo przyzwoita pensja, która bliższa jest temu co zarabia tam poważany profesor, niż garażowy artysta. Oczywiście liczba 1000 jest umowna, podobnie jak wydawane 100 usd – równie dobrze, może to być 2000×50usd albo 500×200usd.
Jak się zastanowić to w Polsce wystarczyłoby podobnie – 1000 osób, które wydaje 100 zł w ciągu roku na rzecz wyprodukowaną przez tego twórcę. Nawet jeśli odliczyć od tego wszelkie podatki / zus etc. zostaje kwota pozwalająca na dość komfortowe życie. Zastanawiam się, na ile można ten model przenieść do fotografii. 1000 osób, które kupi nowy album fotograficzny? A może 100 osób, które co roku zamówi kolejną sesję foto za 1000zł ? 200 osób, które przyjedzie na warsztaty fotograficzne za 500zł ?
Wszelkie inne koncepcje mile widziane
Mimo, że od niedawna coraz częściej używam radiowego wyzwalania kilku lamp, których moc ustawiam ręcznie, czasem nie ma na to czasu. Jednocześnie nie zawsze błyskanie w sufit jest najlepszym rozwiązaniem (zdarza się, że jest szklany / kolorowy albo pomieszczenie bardzo wysokie). Wtedy przydaje się taki kabel synchronizacyjny z TTLem jak na zdjęciu. Idealnie jeśli jest jeszcze ktoś do pomocy, kto rozciągnie sprężynę (jest dość sztywna) i będzie błyskać w określonym w stosunku do aparatu kierunku. Może nie jest to “hit roku”, ale kilka razy bardzo ułatwił mi fotografowanie.

No dobra, kłamałem z tym porzucaniem fotografii:) Przynajmniej na razie:)
Poniżej kilka zdjęć backstage z sesji Dominiki. Produkcja filmiku z tej sesji już na ukończeniu.
Foty robione były przez różne osoby (głównie Jarka), z przypadkowym człowiekiem w tramwaju włącznie.
O tym moim zdaniem świetnym pluginie do pokazywania zdjęć na blogach opartych o wordpress (współpracuje m.in z Flickrem) napiszę w jednym z następnych postów. Baaardzo mi się podoba, choć jest to jego wczesna wersja i ciągle boryka się z licznymi ‘bugami’. Podejrzewam też, że wersja tej galerii przesłana w newsletterze / widoczna w czytnikach RSS, nie będzie działać – żeby zobaczyć galerię “w akcji” należy wejść na stronę.