Sesja Diany – backstage
Całość przygotowywana na raty – najpierw ogólny koncept „szalonej wokalistki jakby z lat 60tych”, później szukanie odpowiednich ubrań, potem miejsca z którego możnaby pożyczyć „stylowy” mikrofon. W końcu udało się zgrać terminy – moje, Kingi i Diany, znaleźć dobrą wizażystkę i ustaliliśmy, że robimy foty następnego dnia.
Na początku wszystko szło zgodnie z planem – o właściwej porze dojechaliśmy do granic Krakowa. Niestety przebicie się przez centrum koło 17 zajmuje sporo czasu. Przez to makijażowanie rozpoczęło się z poślizgiem. Wizaż prawie zawsze jest dość czasochłonny, tutaj doszło jeszcze pokręcenie mocniejsze włosów i zrobiła się prawie 19. Okazało się, że żeby złapać resztki słońca (taki był początkowy koncept żeby to robić w trakcie zachodu) trzeba by uciec z miasta, czego nie chciałem robić – stąd szybka zmiana konceptu i przestawienie się kompletne na oświetlenie „strobistowe”.
Na samej Floriańskiej zacząłem od parasolki z lewej i kontry z prawej strony, lekko rozświetlającej włosy – wtedy jeszcze było widać trochę niebo i ulicę. Kilkadziesiąt minut później było już zbyt ciemno, stąd kolejne dwie lampy w tle – jedna z czerwonym a druga z niebieskim foliowym filtrem.
Co było niesamowite to reakcje ludzi na tą sesję – podchodzili pogadać z Dianą, zrobić sobie z nią zdjęcie, zaśpiewać coś do mikrofonu – trochę to wybijało z rytmu, ale było raczej pozytywne. Na plus zadziwiła mnie też postawa policji i straży miejskiej, które kilka razy manewrowała swoimi samochodami między moimi lampami – żadnych uszczypliwych komentarzy, ani „przeganiania”.
Sympatyczne było też to, że pracownicy jednej z „kebabowni”, po tym jak nam przestał działać boombox (po polsku radiomagnetofon ?) , na prośbę Diany, puścili naszą muzę przez ich sprzęt – wystarczyło się przenieść bliżej ich okna i Diana dalej mogła szaleć w rytm muzy z lat 60tych.
Kilka zdjęć backstage (fot. Kinga Herok) poniżej:

