Archiwum

Archiwum dla ‘„Filozofowanie”’ Kategoria

5 lat aby zostać ekspertem ?



http://j-walkblog.com/index.php?/weblog/posts/become_an_expert/ – Wcześniej widziałem gdzieś, że potrzebne jest 7 lat, ilość czasu zmienia się w zależności od zaangażowania / poświęcanej ilości czasu.
Chyba między innymi ten czas potrzebny na opanowanie jakiejś dziedziny sprawia, że mimo milionów sprzedanych lustrzanek, nadal można zarabiać pieniądze robiąc zdjęcia.

Kategorie:"Filozofowanie" Tagi:

5 powodów, dla których warto mieć dwa aparaty

Kwiecień 18th, 2008 michal.dulemba 5 comments


Ostatnio znajomy zapytał mnie w jaki sposób korzystam z dwóch aparatów jednocześnie i właściwie to po co mi ten drugi. Zebrałem to w formie listy poniżej. Oczywiście część ma znacznie tylko z punktu widzenia fotografa ślubnego (lub innego, który nie może sobie pozwolić na „wpadkę”).

1) Wszystko z czasem szlag trafi. Nawet fajnego nowego Canona (o Nikonie nie wspomnę (tak, tak to jest podpuszczanie) ;) ). Warto mieć drugi „na wszelki wypadek”.
2) W sytuacjach, kiedy nie ma czasu na zmianę obiektywu, przygotowany drugi aparat z innym obiektywem, może zwiększyć szansę na zmieszczenie się w czasie.
3) Człowiek, który ma przy sobie 2 aparaty, na pewno zajmuje się tym na poważnie – z taką reakcją klientów spotkałem się kilka razy.
4) Jeśli możliwa jest nagła zmiana warunków w jakich trzeba pracować, dwa aparaty mogą być przygotowane do innego podejścia. Np. jeden na wysokim ISO, z jasnym obiektywem do pracy przy świetle zastanym (nastrojowe portrety), a drugi z lampą błyskową i zoomem, do szybkiej akcji z flashem (taniec).
5) Jeśli aparaty są różne – można lepiej wykorzystać ich specyficzne cechy, czyli np. ilość klatek na sek, jakość obrazu na wysokim ISO na aparatach z pełną klatką, „wydłużenie” ogniskowej na cropie czy szybkość AF.

W czasach analogowych, kiedy korzystałem z Canona A1 i AE1, był jeszcze jeden powód – do jednego można było włożyć kolorowy, a do drugiego czarnobiały film :)

Kategorie:"Filozofowanie" Tagi:

1000 zagorzałych fanów

Kwiecień 9th, 2008 michal.dulemba 4 comments


Trafiłem wczoraj na bardzo ciekawy tekst na temat jednego z nowych modeli biznesowych dla artystów (muzyków / fotografów / pisarzy etc).
Kevin Kelly pisze w swoim tekście „1000 prawdziwych fanów” o tym, że większości twórców wystarczy plus/minus tysiąc prawdziwych  fanów, którzy kupią ich książkę / album / płytę lub przyjadą na koncert, aby żyć w miarę wygodnie. 1000 osób wydających raz w roku 100 dolarów to w USA bardzo przyzwoita pensja, która bliższa jest temu co zarabia tam poważany profesor, niż garażowy artysta. Oczywiście liczba 1000 jest umowna, podobnie jak wydawane 100 usd – równie dobrze, może to być 2000x50usd albo 500x200usd.

Jak się zastanowić to w Polsce wystarczyłoby podobnie – 1000 osób, które wydaje 100 zł w ciągu roku na rzecz wyprodukowaną przez tego twórcę. Nawet jeśli odliczyć od tego wszelkie podatki / zus etc. zostaje kwota pozwalająca na dość komfortowe życie. Zastanawiam się, na ile można ten model przenieść do fotografii. 1000 osób, które kupi nowy album fotograficzny? A może 100 osób, które co roku zamówi kolejną sesję foto za 1000zł ? 200 osób, które przyjedzie na warsztaty fotograficzne za 500zł ?
Wszelkie inne koncepcje mile widziane :)

Kategorie:"Filozofowanie", Inne / Linki Tagi:

Warsztaty Sigma – relacja



Chciałbym móc napisać tylko o dobrych stronach całych warsztatów, ale wtedy wyglądałoby to jak artykuł sponsorowany – mimo ogólnie pozytywnego wrażenia, warsztaty miały też parę mankamentów. Pozytywne bo przecież ciągle mało jest takich inicjatyw, pojawiło się też trochę sympatycznych ludzi, można było zobaczyć jak pracują i przekonać się o jakości obiektywów Sigmy. Ołena – modelka świetnie pozująca w trakcie warsztatów też bardzo przyczyniła się do tego pozytywnego wrażenia.

Na co ponarzekam ?
K-Consult (dystrybutor Sigmy) dostarczyło trochę za mało obiektywów (przynajmniej tych z mocowaniem Canona) jak na taką grupę osób – tym bardziej, że obiektywem typu Fisheye wystarczy zrobić kilkanaście zdjęć i szuka się czegoś dłuższego – szczególnie przy takiej „scenografii”.

Szkoda też, że nie było też dwóch modelek i ustawień świateł – dla 30 osób jedna scena to trochę mało i ścisk był momentami ekstremalny. No i dla mnie osobiście mini-wykład prowadzącego był raczej skąpy w ciekawe czy użyteczne informacje, ale może w tych warsztatach bardziej chodziło o robienie zdjęć niż słuchanie teorii.

Udało mi się przez chwilę poużywać następujących obiektywów:

10-20mm f/4-5.6 – naprawdę szeroki, trochę ciemnawy, szybki autofocus (HSM).

70-200mm f/2.8 – wolny AF (w porównaniu z 50-150 2.8 Sigmy czy moim 70-200F4L Canona), minimalny dystans ostrzenia aż 1.8m. Ostry, super zbudowany, choć trochę za ciężki i za wielki do moich zastosowań.

50-150mm f/2.8 – przeznaczony tylko do lustrzanek z cropem. Lekki, kompaktowy rozmiar, bardzo szybki AF, przy średnich przysłonach rewelacyjna ostrość. Nie wiem jak na 2.8, bo błyskało za mocno żeby to sprawdzić.

8mm f/4 – bajecznie efekciarski, bardzo mi się podobał.

105mm f/2.8 macro – zrobiłem kilka zdjęć na przysłonie 8 – ostrość rzuca na kolana. Świetny do detali portretowo-modowych.

Oczywiście to są kompletnie subiektywne odczucia oparte o 2h fotografowania – do większości tych obiektywów można znaleźć szczegółowe testy w sieci. Jedyne co mam do zarzucenia takim „naukowym” testom to fakt, że bywają trochę oderwane od rzeczywistego wykorzystania danych obiektywów.

Kompletnie niestety poległo Elfo, które dostarczyło lampy, z których jedna po godzinie się przegrzała i zaczęła piszczeć (prawdopodobnie był to starszy typ używający tradycyjnych żarówek, nowocześniejszy oparty o energooszczędne działał poprawnie do końca warsztatów).

W następnym poście opublikuję więcej zdjęć Ołeny.

mini-mini-0505-115453-01-01.jpg

mini-mini-0505-105859-01.jpg

mini-mini-0505-104818-01.jpg

mini-0505-105003-01_400.jpg

Kategorie:"Filozofowanie", Technika Tagi:

Dojrzewanie i selekcja zdjęć

Marzec 15th, 2007 michal.dulemba Brak komentarzy


Zauważyłem już kilka razy, że jak zaraz po sesji gorączkowo wybiera się zdjęcia do pokazania, to często zestaw jest za duży i zawiera rzeczy, które parę dni później raczej by „nie przeszły”. Dlatego postanowiłem sprawdzić, jak pójdzie selekcja po tym jak zdjęcia kilka dni poleżą.

Procedura była następująca:
- zgrać foty na kompa w dzień sesji
- wybrać 3-4, żeby zaspokoić zainteresowanie klienta
- następnego dnia wybrałem „keepers” czyli foty, które w ogóle warto zachować
- dwa dni później wybrałem spośród „keepers”-ów zdjęcia, które uważam za najlepsze

Wnioski:
Zdecydowanie podejście z większym dystansem, którego w tym czasie się nabiera jest lepsze od tego zaraz po sesji. Łatwiej być bezwzględnym przy wyborze tego warto pokazać światu. Ten okres inkubacji, pozwala też dokończyć wizualizacje tego, jak dane foty mają wyglądać po obróbce. Bardzo polecam.

Kategorie:"Filozofowanie" Tagi: